Pomidor w roli głównej zaskakujące fakty od kuchni po trujących krewnych
Pomidor należy do składników, które ludzie albo uwielbiają, albo ich unikają. Dla jednych jest niezastąpiony w sosach, salsie, na pizzy i w burgerze, dla innych jako roślina psiankowata bywa problematyczny z powodu wrażliwości organizmu, aft lub reakcji zapalnych. Zamieszanie wokół pomidorów dodatkowo podsyca ich rodowód. Botanicznie są spokrewnione z roślinami, które mają opinię niebezpiecznych trucizn, a jednocześnie według definicji zaliczają się do owoców, które teoretycznie mogłyby stać w misie razem z owocami. Właśnie ta dwoistość czyni z pomidora fascynujący temat.
Pierwsze dzikie pomidory pojawiły się w Ameryce Południowej na długo przed ludźmi
Badania genetyczne sugerują, że drobne dzikie pomidory wielkości czereśni istniały mniej więcej 80 tysięcy lat temu. Nie były to żadne rośliny uprawne, raczej efekt naturalnej ewolucji na terenach dzisiejszej północno-zachodniej części Ameryki Południowej. Uprawa pomidorów przez człowieka pojawiła się znacznie później, około 7 tysięcy lat temu, kiedy zaczęto celowo selekcjonować mniejsze owoce od przodków dzisiejszych odmian. O dokładny kraj pochodzenia wciąż toczy się spór, najczęściej wymienia się Peru lub Ekwador, ale kontynent jako taki jest pewny. Stamtąd pomidory stopniowo rozprzestrzeniły się na resztę świata.
Tysiące odmian i więcej barw niż tylko czerwień
Liczba odmian pomidorów jest imponująca. Ostrożne szacunki mówią o ponad 10 tysiącach, inne podejścia wspominają nawet o kolejnych dziesiątkach tysięcy. W praktyce odmiany często grupuje się w kilka podstawowych typów, na przykład pomidory śliwkowe dobre na sosy, duże mięsiste, drobne koktajlowe, klasyczne okrągłe oraz wyraźnie ukształtowane, sercowate. Poza kształtami uwagę przyciągają też kolory. W sklepach dominuje czerwień, ale istnieją również odmiany żółte, zielone, fioletowe, paskowane czy cętkowane, różniące się smakiem i zastosowaniem.
Pomidory uprawia się nawet w kosmosie i ma to sens także na Ziemi
Eksperymenty z roślinami w kosmosie nie są nowością, nasiona trafiały na orbitę już w drugiej połowie XX wieku. Od lat 80. naukowcy próbują uprawiać rośliny bezpośrednio w warunkach kosmicznych, aby sprawdzić, jak będą radzić sobie źródła żywności podczas długich misji. Projekty edukacyjne typu Tomatosphere przybliżyły temat dzieciom i szkołom dzięki nasionom wystawionym na działanie środowiska kosmicznego. Nowoczesne eksperymenty pokazały, że pomidory rzeczywiście da się wyhodować w kosmosie, co wspiera planowanie samowystarczalności załóg. Jednocześnie zdobyta wiedza jest wykorzystywana także na Ziemi, na przykład w poszukiwaniu sposobów włączania uprawy roślin do programów terapeutycznych.
Ile pomidorów się zjada, zależy od tego, co uznajesz za pomidora
Średnie spożycie w USA często podaje się na poziomie około dwudziestu funtów pomidorów rocznie na osobę, ale liczby mogą wprowadzać w błąd w zależności od tego, czy liczy się tylko świeże pomidory, czy także produkty przetworzone. Znaczna część spożycia przypada bowiem na pomidory konserwowe i przemysłowo przetworzone. Ogromną rolę odgrywa pizza i sosy do makaronu, dlatego pomidor trafia do ludzi raczej w postaci koncentratu, ketchupu i sosów niż jako świeży owoc prosto z ogrodu.
Pomidor potrafi ukorzenić się niemal w każdym miejscu na łodydze
Pomidory mają niezwykłą zdolność wytwarzania zawiązków korzeni na łodydze, a czasem także na innych częściach rośliny. Te drobne wyrostki, nazywane korzeniami przybyszowymi, umożliwiają łatwe rozmnażanie przez sadzonki pędowe. Mogą też działać jak zabezpieczenie, gdy roślina jest w stresie, na przykład przy przelaniu. Jeśli główny system korzeniowy cierpi od nadmiaru wilgoci, pomidor może spróbować założyć nowe korzenie wyżej, by zwiększyć szanse na przetrwanie.
Rekordowe drzewo pomidorowe przyciąga odwiedzających w Epcot
W parkach rozrywki zwykle oczekuje się atrakcji, ale w Epcot w Walt Disney World jedną z ciekawostek jest także projekt rolniczy. W tamtejszej części poświęconej uprawie roślin pojawiło się olbrzymie drzewo pomidorowe, które w ciągu jednego roku potrafiło wydać ponad 32 tysiące pomidorów. To nie tylko ciekawostka, część plonów jest wykorzystywana także w gastronomii na terenie obiektu. Dla odwiedzających interesujące jest to, że podobne projekty łączą badania, uprawę i realne wykorzystanie żywności.
Rzucanie zgniłym jedzeniem w aktorów ma długą historię
Na długo przed współczesnymi recenzjami filmów istniał bezpośredni sposób okazywania niezadowolenia. W przeszłości widzowie bywało, że rzucali w występujących tym, co mieli pod ręką, najczęściej przejrzałymi owocami i warzywami. Tradycję tę łączy się także z epoką teatru elżbietańskiego, gdzie publiczność mocno różniła się statusem społecznym, a reakcje potrafiły być bezwzględne. Nie dotyczyło to jednak wyłącznie teatru, wybuchy niezadowolenia w postaci obrzucania żywnością pojawiały się także w kontekstach politycznych, tylko zamiast pomidorów czasem latały inne warzywa.
Europejczycy bali się pomidorów z powodu zatruć od naczyń
W XVIII wieku w Europie rozpowszechniło się przekonanie, że pomidory są trujące. Paradoksalnie często nie była winna sama roślina, lecz naczynia. Kwasowość pomidorów mogła reagować z materiałami używanymi w bogatszych domach, zwłaszcza z naczyniami zawierającymi ołów. Ten przenikał potem do potraw i powodował zatrucia, które ludzie wiązali właśnie z pomidorami. Stąd brały się także szydercze lub ostrzegawcze przezwiska, stawiające pomidory na równi z niebezpiecznymi owocami z baśni.
Hiszpańska La Tomatina zamienia ulice w pomidorowe pole bitwy
To, co kiedyś służyło jako wyraz sprzeciwu, dziś w jednej części Hiszpanii jest dobrowolnym świętem. W miejscowości Buñol niedaleko Walencji co roku w ostatnią środę sierpnia odbywa się festiwal La Tomatina, podczas którego ludzie z całego świata celowo obrzucają się pomidorami. Udział jest dziś limitowany, ale mimo to podczas wydarzenia zużywa się dziesiątki, a nawet setki ton owoców. Poza samą bitwą odbywają się imprezy towarzyszące, parady i wydarzenia kulinarne, które czynią z festiwalu wyrazisty symbol lokalnej kultury.

Z botanicznego punktu widzenia pomidor jest jagodą, prawnie bywał jednak warzywem
Botanika określa pomidora jako jagodę, ponieważ powstaje z zalążni kwiatu i zawiera nasiona zamknięte w miąższu. Do podobnej kategorii należą też inne owoce, które w kuchni często traktuje się jak warzywa. Mimo to w codziennym życiu pomidor wykorzystuje się przede wszystkim w potrawach wytrawnych, dlatego jest postrzegany jako warzywo. Tę logikę potwierdził kiedyś także spór sądowy w USA, gdy ze względu na cła importowe zapadła decyzja, że dla celów podatkowych pomidor będzie uznawany za warzywo, ponieważ tak traktują go społeczeństwo i gastronomia.
W XVI wieku pomidory łączono z mandragorą
Pomidor należy do rodziny psiankowatych, do której zalicza się także mandragora, roślina owiana opowieściami o magii, właściwościach leczniczych i niebezpieczeństwie. W XVI wieku jeden z ważnych botaników doszedł do wniosku, że pomidor jest nie tylko psiankowaty, ale można go zaliczyć również do mandragor. Nadało mu to w oczach ludzi dwuznaczny charakter, mógł być jednocześnie kuszący i budzący grozę. Dopiero później stopniowo okazało się, że nie wszystkie rośliny psiankowate są śmiertelnie niebezpieczne, a pomidory i ziemniaki wywalczyły sobie miejsce na stole.
Pomidory kiedyś uprawiano głównie jako rośliny ozdobne
Ponieważ ludzie przez długi czas bali się jeść pomidory, często kończyły na grządkach jako rośliny ozdobne. A mają też walory estetyczne, kwitną drobnymi żółtymi kwiatami, a ich owoce są wyraziste i dekoracyjne. W niektórych częściach Europy nazywano je jabłkiem raju albo jabłkiem miłości, co odzwierciedla ówczesne, romantyzujące spojrzenie na niezwykłą roślinę. Z czasem jednak pojawiali się odważni kucharze i gospodarstwa domowe, które zaczęły pomidory poddawać obróbce cieplnej i wykorzystywać w potrawach. Wraz z rosnącym doświadczeniem i rozpowszechnianiem przepisów z ozdobnej ciekawostki stały się jednym z najważniejszych składników nowoczesnej kuchni.
Pomidor jest przykładem rośliny uprawnej, która lawirowała między strachem, mitami i nauką, zanim na stałe trafiła do codziennego jadłospisu.
Źródło: Foodie, The Spruce, Pestrazahrada.cz
Miłośnik przyrody, ogrodu i wszystkiego, co się porusza, kwitnie lub rośnie. Uprawia dosłownie wszystko, od ziół po rzadkie gatunki, i równie chętnie opiekuje się zwierzętami. W swojej pracy łączy nowoczesne technologie ze sprawdzonymi babcinymi metodami i cieszy się, gdy obie drogi prowadzą do tego samego celu.
Powiązane artykuły
Komentarze (0)
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje.